Świadectwo Wiary 1. Fragment mojego świadectwa wiary
Świadectwo Wiary 1. Fragment mojego świadectwa wiary
Rozdział 1. W Oazie byłam inna
Wspomnienia sprzed wielu
lat.
Jako
dziewczynka uczęszczająca do gimnazjum, chodziłam na Oazę. Jeśli ktoś nie wie
co to jest? Już tłumaczę… To takie spotkania co sobotę i piątek, czasem co
niedzielę. Taka trochę „ministrantka” dla dziewczyn. Śpiew, modlitwa,
spotkania, Msza z śpiewem, czytania na Mszy, „Namiot Spotkania”. Chodzi o to,
aby poczuć Boga w swoim życiu, nie tylko od niedzieli. Śpiewałam więc na
piątkowych Mszach, przy akompaniamencie gitary, razem z innymi dziewczynami.
Robiłam sobie w domu takie małe spotkania z Bogiem, tak jak w Starym
Testamencie - kiedy ktoś chciał porozmawiać z Bogiem, udawał się do swojego
osobistego namiotu i tam rozmawiał z Nim. Ja czytałam fragment z Pisma
Świętego, a potem to rozważałam.
(…)
Kiedyś mieliśmy czuwanie w
kościele, cała grupa i ksiądz. Było całkiem ciemno. My zebrani przed ołtarzem,
jedna świeca i cichy głos kapłana. Wydał nam parę rozporządzeń co mamy, a czego
mamy nie robić. Kiedy zaczęła się modlitwa serca i duszy, taka prawdziwa, nie z
formułki, poczułam coś niesamowitego. Nie pamiętam już, co to dokładnie było,
ale to było jak dotyk miłości. Wracając do salki katechetycznej, mieliśmy
zachować ciszę, nic nie mówić. Ale ja… nie potrafiłam przestać się cieszyć tym
dotykiem w sam środek duszy i serca – Jego dotykiem. Mówiłam: „To było
niesamowite!” Czy tylko ja coś poczułam? Dlaczego tylko ja się cieszyłam?
***
Krótki komentarz z dnia 13 marca 2026 roku
Jak ważny jest początek relacji z Kościołem, jak ważne jest to, jak jesteśmy w nim traktowani przez innych ludzi i duchownych. Przeważnie to od ludzkiego widzimisię zależy, czy człowiek zostaje w kościele i idzie tą drogą czy nie. Mało kto patrzy wówczas na samego Boga. A kiedy ktoś już zaczyna na Niego patrzeć, dostaje ochrzan, że zrobił coś wbrew ustalonym "formułom".
Jak ważne jest to dla nastolatków, i dla starszych dzieci. Być akceptowanym we wspólnocie. A przecież wspólnota to tylko podkład pod to, co najpiękniejsze: pod bliską relację z Bogiem.
Dlaczego ja wciąż podkreślam te słowa "bliska relacja z Bogiem"?
Bo przemiana i nawrócenie człowieka zaczyna się od serca i od Boga właśnie. Dopiero kiedy przyjmiemy Go autentycznie do serca, do swojego słabego człowieczeństwa, do wnętrza siebie, dopiero wówczas może On autentycznie zacząć nas przemieniać. A przemiana ta wpływa na resztę wspólnoty. Nie odwrotnie. Bo to co powierzchowne, może mylić, może być tylko przyjętą pozą. Zaś to co wynika z środka, nie potrzebuje słów, ani zapewnień, bo widać to gołym okiem.
***
.png)